Emma Richardson dziękuje za wsparcie
Czwartek, 17 maj 2012
Żużlowiec Lee Richardson zmarł w niedzielę w szpitalu po tym, jak uległ wypadkowi w trzecim biegu meczu Sparty Betard Wrocław z PGE Marmą Rzeszów. 33-letni Anglik osierocił trzech synów. W środę do Polski przyleciała jego żona Emma, która przy tej okazji skierowała kilka słów do rzeszowskich kibiców żużlowych. sport.wp.pl
Tragiczny wypadek Lee Richardsona w meczu Ekstraligi pomiędzy Spartą Betard Wrocław a PGE Marmą Rzeszów wstrząsnął polskim środowiskiem żużlowym. Burzę wywołały natomiast skandaliczne sceny w czasie spotkania Stali Gorzów z Falubazem Zielona Góra - po tym, jak do Gorzowa dotarła wiadomość o śmierci Richardsona, nikt nie potrafił podjąć decyzji o przerwaniu zawodów. Bohaterami na swój sposób zostali komentatorzy Telewizji Polskiej - Rafał Darżynkiewicz i Krzysztof Cegielski, którzy przestali komentować mecz.
Wielonarządowe obrażenia klatki piersiowej, pęknięte płuco i wykrwawienie to zdaniem prokuratury przyczyny śmierci żużlowca Lee Richardsona. Sportowiec zmarł w niedzielę we Wrocławiu po wypadku podczas meczu Betardu Sparty Wrocław z PGE Marmą Rzeszów.
Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak cofnął Stali Gorzów SA zezwolenie na organizację meczów żużlowych na stadionie im. Edwarda Jancarza. Powodem decyzji są wydarzenia podczas niedzielnych derbów z Falubazem Zielona Góra.
- Gdybyśmy nie wyjechali na tor, to moglibyśmy dostać walkower. Zawodnicy Falubazu wyjechali pierwsi. To oni zagrali na śmierci Lee Richardsona! - oskarża zielonogórski klub trener Stali Gorzów Piotr Paluch. Jak widać, żenujący spektakl i wzajemne oskarżanie się pomiędzy klubami trwa dalej.
Marek Jankowski, członek zarządu ZKŻ SSA odniósł się do dramatycznych wydarzeń z niedzieli, kiedy to śmierć na torze we Wrocławiu poniósł Lee Richardson, a zawody w Gorzowie pomiędzy Stalą a Falubazem Zielona Góra nie zostały przerwane. - Od tego jest sędzia, musi on podjąć jakąś decyzję. Nie jest od tego nikt z Falubazu, ani Stali - powiedział Jankowski i opisał, jak z jego strony wyglądała cała sytuacja, która rozegrała się w Gorzowie.